sobota, 29 września 2018

W stronę innej przyszłości

Ảnh jest miniaturą dorosłej kobiety. Jest rachityczna. Dba o siebie do przesady i panicznie boi się bólu. Boi się do tego stopnia, że na myśl o porodzie jest gotowa zrezygnować z marzeń o rodzinie. Ảnh jest czuła. Ciągle szuka bliskości. Gdy się koło mnie kładzie, oplata mnie nogą albo bezwiednie głaszcze, choć uwagę skupia na telefonie. Ảnh oddaje się w pełni, bez pamięci. Nie nurza się we wspomnieniach, nie pamięta o jutrze, jest skorpionem. Upór jest jej demonem i zbawcą. To nasze pole bitwy. Ảnh wie jak postawić na swoim, mimo że jej głos jest cichy, a ona zbyt wiotka, żeby przebić się przez zgiełk świata napuszonych egocentryków, głosicieli buntu przeciwko wszystkiemu, czego im życie odmawia. Ảnh jest miękka. Obchodzę się z nią jak z dzieckiem. Nigdy nie mówi mi co dzieje się w jej głowie. Dzieli nas wiele, ale ta najważniejsza z granic jest dla mnie wciąż niepojęta. 
- Dużo miałam dziś pracy - kwituje pytania o szczegóły.
Ảnh stroni od uśmiechów. Jej uśmiech to nieporęczny grymas kogoś, kto zna uśmiechy z filmów produkowanych w jakimś obcym świecie. Za to gdy się śmieje, zgina ją w pół i prawie tańczy. Ảnh lubi się wygłupiać lecz nigdy wśród obcych. Bywa przekornie zasadnicza. Najpierw upewni się czy nikt nie patrzy, a potem z krzykiem wbiegnie pomiędzy stado gołębi. Na widok podrywających się do lotu ptaków chichocze jak dziecko, które robiąc na złość rodzicom przełamało w sobie jakiś długo pielęgnowany lęk. Ảnh nie jest zachłanna. Nie chce wiele, niewiele je. Gdy jej coś smakuje, ze szczęścia przebiera nogami i nawet o tym nie wie. Ảnh pokochała mnie pierwsza. Gdy słoma w moim pustym wnętrzu w końcu zajęła się ogniem, odeszła. Mgła, która już dawno spowiła naszą wspólna przyszłość mówi, że dla takich jak my nie ma w niej miejsca. 
Pierdolę taką mgłę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz