sobota, 29 czerwca 2019

9. A przyszło znad Rzeki Czerwonej - Azja Tonalna

16.06
Po kilku dniach zmagań z azjatycką grypą budzę się w nastroju do dogmatyzowania hipotez. Co do tego, że język kształtuje kulturę swoich użytkowników nie ma żadnych wątpliwości. Nad stwierdzeniem, że języki tonalne dla użytkowników wrodzonych w kultury przez nie kształtowane są źródłem życiowego relaksu, należałoby się natomiast już nieco pochylić. Niewyobrażalnie proste pod względem morfologicznym (sylaby w językach chińskich, wietnamskich czy tajskich nigdy nie zmieniają swojej formy), języki tonalne są niczym innym jak układaniem słów w ciągi znaczeń modyfikowanych przez inne niezmienne w formie słowa-narzędzia. To pociąga za sobą wiele konsekwencji, począwszy od sposobu, w jaki rozwija się inteligencja osoby posługującej się od urodzenia tego typu językiem, a skończywszy na łatwości, z jaką psychika kobiet uwolnionych od nawyku analitycznej rozkminy ułatwia im osiąganie orgazmu. Język, który nie wymaga nieustannej rzeźby w morfologicznym gównie, kontrolowania niezliczonej ilości elementów każdej z wypowiedzi pod względem liczby, rodzaju, czasu, przypadku czy trybu wykształca w użytkowniku inny typ myślenia. To myślenie na skróty, w którym gąszcz koncepcji składających się na poprawność form nie stoi na przeszkodzie w wyrażaniu sedna sprawy. To dlatego języki tonalne pozwalają na wysoką przepustowość wysławiania się, na wyrażanie się z pominięciem gramatycznego balastu. Są w dodatku kompaktowe. Na każde kilka chińskich sylab przypada kilkanaście polskich. Tłumaczenia literatury europejskiej na języki tonalne zmniejszają ich objętość względem oryginału o połowę. Ale przede wszystkim ta prostota! Tonalne dziecko już w wieku kilku lat mówi poprawnie. Przekłada się to na higienę pożycia społecznego. Łatwość nabywania pełnej kompetencji językowej sprawia, że w kulturach tonalnych nie ma miejsca na pogardliwe krytyki wobec tych, którzy z punktu widzenia typowych dla języków morfologicznych standardów poprawności językowej mówią niepoprawnie. W mowie, w której nie można potknąć się o morfologię nie ma się w zasadzie do czego przypierdolić. Znikają podziały na wieśniaków i miastowych. Nie ma też powodów do wywyższania się wytykając rozmówcom takie czy inne błędy w odmianie.
Idąc tym tropem nie można wykluczyć, że prostota myślenia typowa dla umysłów sprofilowanych przez języki Wschodu mogła leżeć u podstaw rewolucyjnych idei, które na zawsze przeobraziły życie człowieka na ziemi. Pierwsze udomowienie ognia, wynalezienie papieru, kompasu, druku czy liczydła miały przecież miejsce w Chinach. Tysiące lat wędrówki łowców-zbieraczy. Im dalej na wschód od afrykańskiej kolebki człowieka myślącego, tym prostsze składniowo wydają się języki. Trudno powiedzieć, co i kiedy ostatecznie zdeterminowało fonetykę języków tonalnych do przyjęcia takich a nie innych innowacji (fonetyka nie pozostawia po sobie zabytków archeologicznych). Pewne jest natomiast, że w Azji Tonalnej komunikaty są proste i krótkie, choć oparte w głównej mierze na kontekście bywają niejednoznaczne.
- Chcesz iść do kina czy na lody?
- Tak.
„Mężczyzna, którego pies nasrał nam przedwczoraj na wycieraczkę jest synem sędziwego architekta i młodej sprzątaczki, poznanych przez nas podczas zeszłorocznych wakacji na Majorce” to dla Tonalnych zdanie niemożliwe. Dlatego kelnera w Nha Trang lepiej poinformować o tym, co ma się znaleźć na stole, a nie ile czego i dla kogo ma zamówić na kuchni.
- Cztery zupy, sześć ośmiornic, trzy butelki piwa i duży talerz ryżu!
Tonalne umysły nienawidzą działań na podzbiorach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz