niedziela, 7 lipca 2019

12. A przyszło znad Rzeki Czerwonej

04.07
Sajgońskie niebo na dobre spowiły niewidzialne chmury. Znikają chodnikowe stragany. Hotele zioną pustką. W noclegowni Khoi Hostel nastała klasztorna cisza. Nie ma Chińczyków, zniknął też Michael. Na ulicach coraz rzadziej widuje się białe twarze. Teraz skośnookie wycieczki sporadycznie krzątają się po centrum. Trwają wietnamskie wakacje, ale po co tracić czas na taplanie się w wielkomiejskim brudzie, w smrodliwych rewirach przemoczonego miasta? 
Wczoraj obserwowałem pasące się szczury. Pełno ich pośród opustoszałych straganów targowiska, na którym prawie codziennie się stołuję. Na żer wychodzą wieczorami. Niektóre są płochliwe. Niektóre nie zważają na nadchodzących z mroku. Jest w tym coś znajomego, coś bliskiego. Jeszcze tylko chwila. Jeszcze tylko ten jeden kęs zgnilizny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz