wtorek, 23 stycznia 2018

Dom w kamieniu

Robert nie dba o piniądz, bo dużo go stracił, choć nieźle się obłowił. Czarną Tęgą w Ameryce kręcił przez granicę, aż od tej gonitwy sprzecznej, grzecznie w budowlankę ruszył. Tam też się odnowił.

Twarzy o tak rozwodnionym pochodzeniu nie da się na oko przyporządkować do dwóch konkretnych ras. Robert to pół-Japończyk i pół-Amerykanin. Ma śniadą skórę, żółto-siwe włosy, sumiaste brwi i pobielałe paznokcie-ozdoba wąskich dłoni pokrytych gładką, pergaminową skórą. 
Pięć lat temu przeszczepiono mu młodsze organy. Nerkę mężczyzny i wątrobę kobiety po wypadkach. Podczas pierwszego po przerwie wyjścia na samodzielne siku przyłapał się na kucaniu. Leki, żeby mu się nie sprzeciwiło, odstawia na dwa tygodnie przed randką. Nie wykluczamy, że w jego nowej wątrobie, jak w kamieniu dżinn, gnieździ się czyjaś podświadomość.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz