sobota, 17 lutego 2018

Brat z Ameryki

Pod domem przy stole siedzi pięciu w lnianych kitlach. Przystaję i zaglądam w głąb otwartej wnęki. Ten w okularach pyta czy chcę robić zdjęcia. Odpowiadam, że chcę patrzyć. Po mojej lewicy siedzi jego starszy brat. Podsuwają mi krzesło. Ktoś od razu polewa herbaty. Ktoś inny stawia przede mną butelkę wody. Okularnik ma sześćdziesiąt sześć lat i pochodzi z północy. Francuskiego nauczył się w szkole. Żartujemy. Z wnętrza niewielkiej salki patrzy na nas portret mężczyzny o szeroko rozstawionych, wąskich oczach, sumiastych, pociągłych ustach i płaskim trójkącie olbrzymiego nosa. W głębi kręci się młodziutki grabarz. Pogrzeb. Syn zmarłego podchodzi do ołtarzyka z wizerunkiem ojca, poprawia kitel i ustanawia pogodny wyraz twarzy. Robię mu zdjęcie i zbliżam się do trumny. Drewniane wieko jest otwarte. Spod plastikowej pokrywy wyłania się pożółkła twarz stuletniego nieboszczyka. Z lekko otwartych ust sterczą powykrzywiane zęby. Poczerniały już i pełno w nich dziur. Gospodarz stypy uśmiecha się a ja nie czuję grobowej powagi. Nie ma szeptów, łkań i lamentów. Ktoś śmieje się w głos. To żałobnicy żartują przy stole. Jakaś kobieta krząta się w tę i we w tę, a wnękę kaplicy wypełnia uliczny gwar. Maszerujący za trumną machali już kiedyś wesoło wykrzykując w moją stronę. 
- Hello!!! - jeden przez drugiego.
Facet w okularach tłumaczy jak należy zwłoki chronić przed rozkładem. Będą tak leżeć jeszcze pięć dni. Obyczaj? - Czekają, na przyjazd brata z Ameryki - tłumaczy okularnik w żałobnym kitlu.


Na ziemi walają się karty. Leży trochę pieniędzy. Kobieta w złotej kolczudze wiedzie prym wśród tych pobudzonych, nadaje rytm grze. Ale to stara w bransoletkach wygląda na szefową, gdy tak ściska w dłoni ten plik pięćsetek. Inkasuje, rozmienia, czasem sama zagra. Babka w piżamie i plażowym kapeluszu podsuwa mi pod nos kupony na loterię. Łasi się przy tym do starej. Może chociaż ta da zarobić. Ktoś przed chwilą przyniósł gorącą zupę. Strzelisty cinkciarz siorbie teraz przygięty nad miską. Siadam na schodach, pod drzwiami, w kręgu. Pytam w co grają.
Wietnamski poker! - tłumaczy Kobieta w złotej kolczudze. Na ziemi, pomiędzy jej nogami leży gruby portfel. Na tej ulicy grywa się grubiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz